nowości w bibliotece

11.2016

TRZY DNI W PIEKLE. ROZMOWA JEZUSA Z LUCYFEREM

autor: SZATTERS DOROTA

rodzaj utworu: dramat

klasyfikacja gatunkowa: DRAMAT

łączna obsada: 2

liczba ról męskich: 2

liczba stron: 31 s. ;

liczba aktów: 1

odbiorcy: Dorośli.

sygnatura: 12253

Dramat odwołuje się do biblijnej sytuacji po śmierci Jezusa, kiedy to według ewangelii Mesjasz stąpił do piekieł i po trzech dniach zmartwychwstał. Nagi mężczyzna w przepasce na biodrach (opisany jako J., czyli Jezus) zostaje przyprowadzony do pokoju przesłuchań przed oblicze L., czyli Lucyfera. Przez większą część dramatu przemawia Lucyfer, Jezus milczy, nie chcąc nawet usiąść. To Szatan opowiada o radości tworzenia i wypełnianiu poleceń Boga, o tym, że jako pierwszy powstał Golem - miał opiekować się ziemią, bo przecież anioły nie mogą tego robić wiecznie, ale był głupi. Wtedy pan go uśpił i stworzył kobietę. I po raz pierwszy się śmiał. Opiekował się ludźmi, uczył ich i się śmiał. Lucyfer zrozumiał, że to te niedoskonałe istoty będą miały pełniejszy udział w stwarzaniu świata, bo są materialne. Aniołowie nie mają wad, są mocni, ale ludzie choć słabi i bezbronni mogą kochać. Lucyfer prosi więc Boga, żeby mógł wypróbować ich posłuszeństwo i lojalność. I okazuje się, że ludzie są podatni na podszepty, potrafią być okrutni, zawistni i źli. Mimo to, Bóg nie zgadza się na ich całkowite wytępienie. Zsyła na ziemię Jezusa. Na początku przesłuchania Lucyfer skupia się na dwóch kwetiach - jak Chrystus mógł i może bronić ludzi oraz skąd w nim przekonanie, że jest Bożym synem. Ale Jezus nie daje się zastraszyć, twierdzi, że właśnie dlatego przyszedł na świat jako syn człowieczy, bo Bóg powiedział wreszcie "sprawdzam", chcąc się przekonać, jak Szatan kusi człowieka. L. zarzuca J. wykreowanie kultu jednostki - ludzie uwierzyli w niego i przelali hektolitry krwi w jego, nie stwórcy imieniu. L. próbuje udowodnić, że w człowieku nie ma ani miłości, ani bojaźni bożej, jest tylko strach przed bólem, głodem i zimnem. Składa J. propozycję - przestane kusić i podjudzać ludzi, ale Jezus odda mu pokłon, wyrzeknie się przekonania o boskości, jedno życie za miliony i miliardy istnień teraz i w przyszłości. Jezus nie ulega, rozumie też, że nie musi już być adwokatem ludzi na sądzie, że będzie adwokatem Lucyfera, który jest zbiegiem z raju, z zazdrości uchylającym się swojemu głównemu obowiązkowi - opiece nad dziełem stwórcy.